Osobliwy Dom Pana Adama – escape room BiałystokDlaczego lubię swoją pracę - Osobliwy Dom Pana Adama - escape room Białystok

Zawsze marzyłem o tym, żeby robić to co lubię i utrzymywać się z tego. W moim przypadku na początku miały to być gry komputerowe, potem po prostu zabawa. Generalnie sposobu na osiągnięcie celu: „jak zarobić żeby się nie narobić”. W końcu jednak wyrosłem z roli Piotrusia Pana i wziąłem się do roboty. Osiedlając się w Białymstoku najpierw podjąłem pracę w miejscu, gdzie sobie nie poradziłem, a potem takim, które mnie wyczerpało fizycznie i psychicznie. Aż założyłem Osobliwy Dom Pana Adama i jest super! Jest super bo…

… zazwyczaj mogę wstawać kiedy chcę

Ah… jak wiele osób o tym marzy. A ja, od długiego już czasu nie używam budzika do wczesnego wstawania z łóżka : D Co prawda stale budzę się przed 8.00, ale nawet jak minie ta godzina nigdzie się śpieszyć nie muszę. Daje mi to komfort porannego luzu. Nigdzie nie pędzę, nie walczę o każdą minutę snu ani z wysoką grawitacją łóżka. Mogę sobie spokojnie przytulić się do żony, przeczytać coś, wypić szklankę wody i w końcu prędzej czy później zacząć pracę. Jak mi się zachce oczywiście – a chce! ; )

… mogę materializować własne pomysły

Bóg wyposażył mnie w cudowny dar kreatywności (w ogóle to myślę, że każdy taki ma, ale jest zabijany przez obecny system edukacji). Czasem mam tak, że mimo woli wpada mi coś do głowy, zaczynam fantazjować i wyobrażać sobie coraz więcej. I to jest super, że mam pomysł w głowie, szukam rozwiązań żeby móc go zrealizować i robię, po prostu robię. W ten sposób niby znikąd powstały animacje, fotomontaże, a w szczególności scenariusze i zagadki do pokoi, z których dużą część wykonałem własnymi rękoma albo z pomocą przyjaciół (w sensie nie kupowaliśmy niczego gotowego). Ostatnio co zrobiłem to pod wpływem jednego wpisu na fejsie w pewnej escape roomowej grupie stworzyłem ramki do tekstów, które proponuję gościom do zdjęć. Już pierwsze zdjęcia z nimi na naszym fanpage’u się pojawiły. Wystarczyło zaś trochę dykty z odpadów, kleju, paru kartek, farby i gotowe!

… uczę się nowych rzeczy i mam okazję się wykazać

Sam jestem tym zdziwiony, ale normalnie lubię się uczyć! Szok. No, co prawda tych rzeczy, które sam sobie wybiorę, ale jak się już za coś wezmę, to potrafię godzinami ślęczeć nad lekturą, tudzież poradnikami i ćwiczyć. W ten sposób nauczyłem się już podstaw SEO, marketingu w mediach społecznościowych, grafiki komputerowej, tworzenia animacji i majsterkowania, czyli klejenia, skręcania, łączenia kabelków itp. Przynosi mi to frajdę, bo mogę tworzyć coraz ciekawsze projekty, ale też powiesić dobrze szafkę w domu lub zrobić fotomontaż na prezent.
Kiedy już zrobię coś nowego, naprawię albo ulepszę to mogę się tym ucieszyć i zwyczajnie jestem z siebie dumny. To mnie motywuje do dalszej pracy na rzecz firmy i nie tylko. A jak jeszcze ktoś inny pochwali moją pracę to już w ogóle jestem pozytywnie nakręcony 😀

… poznaję świetnych ludzi

W prowadzeniu escape roomu istnieje pewien wymiar rutyny, czyli powtarzający się schemat wprowadzania drużyny do gry z tą samą śpiewką o zasadach i historii pokoju, śledzenie rozwiązywania tych samych zagadek, a potem reset pokoju w tej samej konfiguracji itd. Z drugiej strony ta monotonia jest ubarwiana każdorazowo różnymi fantastycznymi człowiekami, a każdy z nas jest inny przecież. I tak to znajduję ludzi wesołych, z którymi można sobie pożartować, przemiłych, którzy ułatwiają pracę (są tacy, co chcą mi pokój posprzątać, bo nabałaganili!), uczciwych, którzy potrafią zawrócić się jadąc już do domu i zapłacić (pozdrawiam Panią z ostatniej soboty), ciekawych, którzy zainteresowani pytają o to jak tam biznes, jak te pokoje powstały, skąd pomysł no i najczęściej zadowolonych, którzy pochwalą. To wyjście z uśmiechami na twarzach albo otwartymi oczami jak trzy razy koła od rowerów z wrażenia jest najlepszą nagrodą.
Ale oprócz takich szybkich „anonimowych” spotkań miałem zaszczyt poznać równie ciekawe, ale troszkę bardziej znane postacie. Na przykład Krzyśka z Zamościa, który promuje Alphę w całej Polsce (film z nim możecie zobaczyć tutaj), albo Michała Jackowskiego, białostockiego artystę, który tworzy piękne rzeźby, a m. in. tą:

Źródło: http://www.radio.bialystok.pl/wiadomosci/index/id/155638

Z innej strony wchodząc w świat zagadek dołączyłem do „elitarnej” grupy twórców pokoi. Zdobywając się na wyjście z inicjatywą kontaktu udało mi się nawiązać znajomość z właścicielami białostockich escape roomów. Są to świetni, kreatywni ludzie, zawsze otwarci na współpracę. To jest właśnie jedna z zalet tego rynku, że konkurencja w zasadzie nie istnieje, a wspólne działanie wychodzi wszystkim tylko na korzyść. Dzięki temu łatwo jest o wsparcie czy wymianę zdań, a szczególnie przez internet. W tym miejscu pozdrawiam Łukasza, który zbudował escape room w garażu, dostępny za darmo: Tajemnica Garażu oraz jego żonę. Ta wariacka para robiąc trip ze Śląska do Warszawy zawitała specjalnie do Białegostoku, do Osobliwego Domu Pana Adama. Poczuliśmy się bardzo wyróżnieni!

… dzieciaki

We wcześniejszym wpisie pisałem o tym w jaki sposób poradzić sobie z trudnościami w pracy. Jedną z rad było wejście w rolę dziecka od czasu do czasu. Niezwykle łatwo jest to zrobić właśnie wśród najmłodszych.
Ponieważ naszą nadrzędną misją jest integracja rodzin, to dość często przychodzą u nas właśnie dzieci zagrać z rodzicami, a czasem w ramach wyprawianych urodzin. Nie raz też wpadały grupy półkolonijne albo klasy szkolne. Przy takich okazjach jak impreza urodzinowa lub przyjmowanie całych grup dzieci niejednokrotnie miałem okazję pobawić się z małymi urwisami w pokojach. Za każdym razem był to dla mnie świetny czas. Ich łatwość wczucia się w klimat, szczerość, ekspresja emocji, fantazja pobudzają też moje te „uśpione” przez powagę dorosłości cechy. Bardzo lubię też odpowiadać na ich pytania wchodząc w rolę niemal fantastycznej postaci, znającej się na magii, piratach, przygodach i zagadkach.


Nie są to wszystkie powody dla jakich lubię swoją pracę. Te jednak są na tyle znamienite, że przyćmiewają te wszystkie, przez które jej nie lubię.

Mam też małą prośbę do Ciebie. Znajdź choć jedną rzecz jaką lubisz w swojej pracy, podziel się tym w komentarzu i napisz dlaczego – może ja i ktoś jeszcze spojrzymy na to z innej, pozytywnej strony?

Recommended Posts
Showing 4 comments
  • blogierka
    Odpowiedz

    Nic tylko pozazdrościć! 🙂

  • emi
    Odpowiedz

    ja nie lubię swojej pracy

Zostaw komentarz

Dlaczego lubię swoją pracę - Osobliwy Dom Pana Adama - escape room Białystok