Każdy z nas ma jakieś wady. Niektóre są tak uciążliwe, że mogą wręcz zniszczyć relacje z innymi, a nawet z samym sobą. Na domiar złego mogą nam towarzyszyć całe życie. Można byłoby zadać sobie pytanie „jak żyć Panie… Adamie?”.
Niżej opisuję cztery etapy poznawania siebie jakie sam przeżyłem i przeżywam do tej pory. Jest to potrzebne żeby móc w ogóle zacząć zmiany, bo po prostu muszę wiedzieć co zmieniać. Odpowiedź na pytanie jak to się ma do prowadzenia firmy oraz praktyczne porady są rozpisane dużo niżej, więc jeśli szukasz tylko tego to przewiń niżej.

Wyznanie prawdy o sobie

Jednym ze sposobów na ujarzmienie swoich wad jest uzewnętrznienie poprzez nazwanie i wypowiedzenie ich na głos. Tak, to jest na pewno pierwszy krok do osiągnięcia wewnętrznej bliskości z samym sobą. To bardzo ważne, bo w ten sposób przyznaję jaki jestem na prawdę i zrzucam maski, które oddalają mnie od wewnętrznego pokoju. Innymi słowy należy poznać i szczerze wyznać prawdę o sobie.

Przyznaję się, że mam niskie poczucie wartości, boję się oceny przez innych, trudno mi podejmować decyzje, miewam uprzedzenia, chcę być perfekcyjny, jestem surowy dla samego siebie, jestem mało asertywny, uciekam od odpowiedzialności, nie znoszę przyznawać się do słabości i prosić o pomoc, uważam siebie za osobę niezastąpioną w firmie.
Są to tylko niektóre te cechy, które są dla mnie utrudnieniem w pracy i chciałbym je w ogóle usunąć z mojego życia. Na ich temat i o konsekwencjach rozpisałem się już tydzień temu w poprzednim wpisie.

Odnalezienie źródła

Nic nie dzieje się bez przyczyny. Każde pragnienie, myśli, zachowania mają gdzieś swój korzeń. Te zaczynają rosnąć już w łonie matki. Wpływ na malutkiego człowieczka ma nawet to jakie emocje przeżywała ona w czasie ciąży. Potem może nawet jeszcze bardziej kształtuje nas dzieciństwo. Sam dorastałem w rodzinie alkoholowej, więc zdrowo nie było i stąd wzięło się sporo moich problemów.

Długi czas nie dopuszczałem w ogóle do siebie, że z moim dzieciństwem było coś nie tak. Mało tego, do tej pory wiele wspomnień wyparłem z pamięci i tak w zasadzie swoje życie stale rejestruję od późnej podstawówki. Tak czy siak, mógłbym wciąż nienawidzić swojej przeszłości, tudzież rodziców w dużej mierze odpowiedzialnych za nią, ale nie ma to najmniejszego sensu, bo zwyczajnie nie mogę tego zmienić. Ciągła złość i gniew tylko mnie zmęczą i wplączą w kolejne głupie decyzje. Fakt, te uczucia musiałem najpierw uwolnić i zanim je przeżyłem do końca wylałem sporo łez. Były też smutek, żałoba, strach, beznadzieja. Jednak tak jak mówiłem, musimy się pogodzić z tym, że nie zmienimy swojego dzieciństwa, naszych rodziców, okoliczności z tamtych lat. Nie żyjmy w przeszłości!.

Wzięcie odpowiedzialności za siebie tu i teraz

Żyjmy za to w teraźniejszości, bo to ją możemy zmieniać. Obecnie choć te uczucia jakie wypisałem wyżej wracają, to nie są już tak straszne, nie zabijają mnie, nie paraliżują. Umiem nawet je okiełznać, przyznawać się do nich, przeżywać. To daje mi poczucie wolności i swobody, a co najważniejsze, nie muszę nikogo oszukiwać oraz stłamszone emocje wyładowywać w niszczący dla mnie sposób.
To, że mam wpływ na moje decyzje powoduje, że jestem odpowiedzialny za nie. Nie rodzice, otoczenie, współ-ktokolwiek, tylko ja. Zatem to ja jestem odpowiedzialny za to co robię ze swoimi uczuciami, nawykami, z moimi zasobami czasu i energii. To ja decyduję komu lub czemu poświęcę daną chwilę, czy coś zniszczę pod wpływem złości, czy nie odmówię zniżki klientowi, czy oddam komuś decyzyjność w sprawach firmowych. Dzięki temu mogę zmieniać swoje zachowanie.
Tak więc nie mam wpływu na przeszłość, ale mam wpływ na przyszłość poprzez zmiany w teraźniejszości.

Poznanie prawdy o sobie i o świecie

Moje serce niestety zostało oszukane na wiele sposobów. Na szczęście poznałem wiele prawd, które odkłamują rzeczywistość jaką próbuję podświadomie sam sobie wytworzyć. Na przykład:

  • jestem ważny;
  • każdemu należy się szacunek, w tym mi;
  • nie jestem ani lepszy, ani gorszy od innych;
  • nikt nie jest doskonały, w tym ja;
  • każdy popełnia błędy, w tym ja;
  • mam prawo i mogę wyrażać swoje zdanie;
  • jestem dorosły, więc odpowiadam za swoje decyzje;
  • istnieją osoby, które chcą mi pomóc, a przynajmniej mogą.

Ta krótka (niepełna) lista jest mi potrzebna, żeby nie ulegać wciąż i wciąż moim zakorzenionym gdzieś głęboko kłamstwom na mój temat. Są po prostu sytuacje nagłe, emocjonalne, skrajne kiedy muszę stanąć z boku i przypomnieć sobie jaka jest rzeczywistość.

To samo tyczy się prawdy o świecie. Zazwyczaj strach ma tylko wielkie oczy. Ponoć jakieś 90% sytuacji, których się boimy nigdy się nie wydarzy, a jednocześnie właśnie lęki determinują w dużej mierze to jak funkcjonujemy i jakie podejmujemy decyzje. Przecież to nienormalne. Dlaczego pozwalam się kontrolować czemuś, co jest jedynie moją chorą fantazją?

Kilka praktycznych wskazówek

Może się wydawać, że tylko tak sobie teoretyzuję, że to co piszę jest w sumie oderwane od rzeczywistości i to jakieś bajdurzenie, że zaraz będę tutaj wszystkich poddawał grupowej terapii internetowej. Rzeczywiście, może pisałem ogólnikowo, dlatego po tym przy długim wstępie zaraz przejdę do konkretów. Natomiast sam temat zaglądania wgłąb siebie na pewno nie jest wyczerpany tym bardziej, że jest długim procesem. Z pewnością jednak nigdy nie zbliżymy się ku końcowi jeśli nie zaczniemy działać. Uważam, że najlepiej jest stawiać małe kroki. Dlatego podzielę się z Tobą moimi sposobami na radzenie sobie z wadami, które poznałem do tej pory poznałem, a przeszkadzają mi w pracy.

  1. Bądź pokorny – czyli inaczej przyjmij prawdę o sobie. Magiczne słowa takie jak przepraszam, proszę (w sensie prośby), dziękuję są super. Ja zacząłem z grubej rury na terapii, ale teraz wystarczy, że przyznam, że jestem już zmęczony i muszę odpocząć. Nauczyłem się też prosić, najpierw o drobne rzeczy chociażby przy stole – to zawsze jest w dobrym tonie. Zacząłem też dziękować za komplementy oraz uwagi na przykład dotyczących pokoi w Osobliwym Domu.
  2. Wypracuj dobre nawyki – do nabycia nawyku potrzeba około 3-4 tygodni. Kiedyś miałem problem z nagminnym zapominaniem o potrzebnych mi przedmiotach gdy gdzieś wychodziłem, np. telefonu firmowego czy kluczy. Wypracowałem więc nawyk „macania” się po kieszeniach po zamknięciu drzwi. Przy okazji staram się zawsze w tych samych kieszeniach trzymać te same przedmioty co poprzednio, tak, abym wiedział czego ewentualnie mi brakuje. Kolejny to picie pełnej szklanki wody rano jak tylko wstanę i przed snem. Jeszcze inny to system sprzątania pokoi.
  3. Pokonuj lęki – na strachy chyba nie ma lepszego wyjścia jak przełamywanie się i zmaganie się z rzeczywistością. Na początku prowadzenia firmy miałem problem z rozmową telefoniczną z klientami do tego stopnia, że kiedy musiałem oddzwonić do klienta, bo nie odebrałem połączenia zwlekałem godziny, a nawet dni (ściemniałem, że nie zauważyłem albo nie miałem czasu) lub próbowałem to wcisnąć komuś innemu. Po dziesiątkach i setkach rozmów strach ten maleje, bo okazuje się, że Ci ludzie są całkiem w porządku. To samo tyczy się rozmów z administratorem budynku, załatwiania spraw w urzędach, bezpośredniej sprzedaży produktów itp.
  4. Chwal się – nie przed innymi, ale przed samym sobą. Nagradzaj i doceniaj swoje wysiłki i małe sukcesy, a te większe świętuj. Kiedy uda mi się skończyć jakiś ciężki projekt, na przykład animację, która była okupiona wielogodzinną pracą i nauką siedzę i oglądam ją wielokrotnie ciesząc się z niej. Zawsze staram się powiedzieć „świetna robota” sam do siebie. Nawet jeśli dzieło jest niedoskonałe, to zazwyczaj wystarczy.
  5. Zamieniaj minusy na plusy – chodzi o to co robimy z uczuciami. Kiedy jestem wściekły wzbiera we mnie agresja. Mogę z nią zrobić wiele, najchętniej coś z niszczyć, ale nie muszę. Mogę na przykład się wkurzyć na jakąś powtarzającą się usterkę i w końcu to cholerstwo porządnie poprawić! Prawda?
  6. Szukaj prawdy – o sobie i o świecie. Ja szukam jej w kilku źródłach. Pierwsze to „lustra” w twarzach innych osób. To znaczy, że kiedy drażni mnie jakaś cecha u innego człowieka (np. bardzo wrażliwy mężczyzna), to najprawdopodobniej jest to rzecz, której w sobie nie akceptuję. Drugie to terapia, aczkolwiek swoją już skończyłem i pozostały mi jedynie narzędzia do dłubania w sobie. Trzecie źródło to Biblia. Warto nauczyć się z nich korzystać.
  7. Daj sobie czas – przyjrzyj się jak spędzasz wolny czas i jak wypełniasz dobę. Ja przez pierwszy rok prowadzenia firmy byłem tak pochłonięty jej prowadzeniem, że spędzałem przy niej minimum kilkanaście godzin na dobę. Nie pozwalałem sobie na odpoczynek (przy okazji okazało się, że uciekałem od życia małżeńskiego, ale to inny temat). Naucz słuchać się swojego ciała. Pozwól sobie na drzemkę w ciągu dnia, jedz kiedy jesteś głodny, odpoczywaj kiedy jesteś zmęczony. Daj sobie przynajmniej jeden dzień wolny w tygodniu kiedy nie będziesz nawet myśleć o robocie. Potrzebujesz energii fizycznej oraz psychicznej, żeby Twoja jakość pracy i wydajność była na najwyższym poziomie.
  8. Szukaj wsparcia – Otaczaj się ludźmi, którzy ciągną Cię do góry, motywują, chwalą, doceniają, potrafią ucieszyć się z tego co robisz, ale również potrafią z miłością skrytykować. Ja mam to szczęście, że wybrałem wspólnotę katolicką. Poznałem tam mnóstwo życzliwych mi osób, którzy nie raz się za mnie modlili, pomagali w przeprowadzce, w pracy, a teraz planują przyjść do mnie wcale nie „po znajomości, czyli po taniości”, ale jako zwykli klienci i dać mi zarobić. Zawsze są ciekawi co tam u mnie w firmie i lubią o tym słuchać. To bardzo fajne, bo czuję, że to co robię jest ciekawe, dobre i opłaca mi się. Te osoby są też ważne w czasie kryzysu, bo potrafią wyciągnąć Ciebie z dna, pomogą gdy tego potrzebujesz i nie opuszczą jak się stoczysz. Znajdź taki ludzi i serio, ogranicz, a nawet urwij kontakt z osobami, które ciągle narzekają albo mają czarne myśli w stosunku do Twoich pomysłów.
  9. Stawiaj małe kroki – nie wielkie. W myśl słów „nie od razu Rzym zbudowano”. Jeśli masz dalekosiężne plany, wielkie wizje, ogromnie marzenia, to dobrze. Ale pamiętaj, że każdy sukces wymaga pracy, poświęcenia i czasu. Moim celem jest stworzenie firmy, która będzie prosperowała sama, po to abym miał więcej czasu dla rodziny. Ku temu muszę najpierw zbudować więcej pokoi, aby przyjmować więcej klientów i móc zatrudnić pracowników, dlatego dziś skupiam się na myśleniu o nowym scenariuszu. Jeśli masz jakieś wielkie marzenie sprawdź co jest potrzebne do jego realizacji i zaplanuj małe kroczki. Łatwiej jest przecież wejść na piętro po jednym schodku niż pokonać półpiętro jednym susem.
  10. Dziel się sobą – i służ innym. W mojej branży gdzie wyjątkowo liczy się bezpośredni kontakt z klientem jest to szczególnie wyraźne, ale można to podejście stosować również w stosunku do podwładnych albo współpracowników. Kiedy chcę zrobić coś specjalnie dla tej osoby pragnę, żeby poczuła się wyjątkowa. Dzięki temu moi goście wychodzą usatysfakcjonowani. Mało tego, takie traktowanie klientów owocuje wyższą oceną ogólną usługi niż gdybym był gburem. Można to zweryfikować przez opinie w internetach po wyjściu z lokalu. Zatem ubieraj się schludnie, uśmiechaj, skupiaj na niej uwagę, traktuj poważnie i staraj się wykonać swoją pracę jak najlepiej. Super byłoby gdyby było to szczere, ale nawet jeśli tak nie jest, to podobno kłamstwo powtarzane 100 staje się prawdą.

Na koniec bonusowa rada

Bądź dzieckiem! (tylko nie cały czas!). Każdy potrzebuje od czasu do czasu resetu. Ja osobiście mam z tym problem, ale uczy mnie tego moja kochana żona, która potrafi być bardzo spontaniczna w wyrażaniu uczuć. Dzięki niej potrafię zatańczyć i pośpiewać kiedy sprzątam w firmie, bawić się razem z dziećmi w czasie urodzin, ale też wczuć się w klimat i samemu wejść w świat escape roomów, dzięki czemu łatwiej mi jest zrozumieć moich gości. Także weź wrzuć od czasu do czasu na luz. Idź na koncert, wytańcz się, wyśpiewaj, poskacz na trampolinie, zagraj w planszówki ze znajomymi, zrób coś głupiego, „zmarnuj” wieczór na zabawę! Bo życie to nie tylko praca i obowiązki 🙂

Komentarz

Zmiana samego siebie to bardzo ciężki i mozolny proces. Ja swoją przemianę rozpocząłem ponad 3 lata temu kiedy wybrałem się na terapię. Dowiedziałem się na niej, że nie uda mi się zmienić niektórych schematów, ale mogę nauczyć się z nimi żyć. Mogę zmienić złe nawyki, a ogarniając własne uczucia zapobiec chorym zachowaniom. Pomaga mi to nie tylko w życiu osobistym, ale i zawodowym. Dużo lepiej, stabilniej i łatwiej prowadzi mi się firmę kiedy jestem opanowany, znam swoje granice i możliwości, jestem blisko siebie i umiem się o siebie zatroszczyć. Myślę, że bagatelizowanie tego jest błędem.

Żywię nadzieję, że tym tekstem zainspiruję kogoś do zmian. Może Ciebie? Daj znać w komentarzu czy mi się udało 😉

Recommended Posts
Showing 2 comments
  • Paulina - Nie mów nie
    Odpowiedz

    Świetny wpis! Od lat uważam, że poznanie samego siebie to klucz do sukcesu, a właściwie do szczęśliwego życia. Bo jak inaczej można być szczęśliwym, nie wiedzą tak naprawdę kim się jest. Jak już odpowiemy sobie na fundamentalne pytania takie, jak kim jestem, czego chcę i jak ma wyglądać moje życie. To tylko niektóre z nich, no i nie są one łatwe, ale przynajmniej szczątkowo na nie odpowiadając życie jest piękniejsze.
    https://niemownie.wordpress.com/2018/09/26/teatr-zwany-zyciem-przeznaczenie/

    • Osobliwy Adam
      Odpowiedz

      Dzięki 🙂 Trafny komentarz. Myślę, że bez refleksji, takim spojrzenie wgłąb siebie życie jest płytkie. Takie trochę martwe, więc też i nie szczęśliwe w pełni.

Zostaw komentarz

Jak poznałem siebie + 10 praktycznych porad ku dobrym zmianom – Osobliwy Dom Pana Adama – escape room