Osobliwy Dom Pana Adama – escape room BiałystokKsiężniczka Leia - pies, który pomaga mi w prowadzeniu firmy - escape roomu - Osobliwy Dom Pana Adama - escape room Białystok

Istnieje przeświadczenie, że właściciel firmy pracuje 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Na pewno są tacy wariaci i ja sam takim byłem przez prawie pierwszy rok odkąd założyłem swój escape room w Białymstoku. Zmieniło się to kiedy podjąłem się dodatkowego zajęcia i po nieustannych prośbach żony, którym przez ponad rok się opierałem – w efekcie bezskutecznie – przyjęliśmy z żoną pod nasz dach Księżniczkę Leię.

Odstresowywacz

Od dzieciństwa żyję w permanentnym napięciu. Takie bytowanie mój mózg i organizm uznał za najnormalniejsze w świecie jednak gdy przeleje się szala trzeba znaleźć jakieś ujście żeby ciśnienie zeszło chociaż na chwilę. Rzecz jasna znalazłem sobie sposoby, ale prowadziły mnie do autodestrukcji, np. alkohol. Teraz gdy sobie to uświadomiłem staram się szukać alternatyw, które będą dla mnie i mojej rodziny pożyteczne, nie niszczące.
W związku z prowadzeniem Osobliwego Domu i pracy w nim towarzyszy mi ogromny stres, na różnych polach, zaczynając od finansów, a kończąc na kontaktach z ludźmi. O tym skąd się to bierze napisałem w innym wpisie, tak jak o tym jak sobie z tym radzę. Jednak niedawno pojawił się kolejny sposób, czyli nasza słodka psina.

Jedną z zalet posiadania pieska jest po prostu zabawa z nim. Dla mnie jest to zwyczajnie rozrywka i choć Leia potrzebuje jej trochę więcej niż ja w ciągu dnia, to i tak jest super. Ten czas pozwala mi oderwać myśli od trosk, od pracy, od obowiązków. Najśmieszniej jest gdy rypnie fikoła na śliskiej podłodze lub niezdarnie spadnie z kanapy i łapy jej się powiną. Nie żebym lubował się w jej cierpieniu, po prostu jest tak uroczo niezdarna (mam tylko cichą nadzieję, że po kilku guzach nauczy się metodą prób i błędów swoich możliwości).
Inną zaletą jest silne przywiązanie do naszego domu. Bardzo potrzebuje być przy nas i kiedy zostawiamy ją samą jest mi zawsze trochę smutno, tym bardziej, że normalnie płacze. Za to gdy wracamy jej radości nie ma granic i cieszę się razem z nią 🙂 Fajnie jest kiedy ktoś od progu wita Cię w ten sposób i aż chce się bardziej wracać do domu po ciężkim dniu w robocie. Wtedy przytulamy się albo bawimy, albo wychodzimy na spacer.
A spacery to cudowna sprawa! Co prawda czasem pogoda mi przeszkadza, ale jak do tej pory udaje mi się minimum godzinę dziennie wychodzić na zewnątrz. Spotykają nas różne przygody, bo czasem poznamy nowego pieska albo człowieka, innym razem naszczeka na wójta naszej gminy (żeby nie było, chodzi o jego plakat!), a jeszcze innym zeżre psią kupę… Samo wyjście na powietrze jest przy moim trybie pracy i przyzwyczajeniach niemal zbawienne dla mojego zdrowia, a jak najdzie mnie ochota to i pobiegamy sobie. Przy okazji mogę też nacieszyć oko tym co Bóg stworzył w naturze. Jak tylko człowiek się na chwilę zatrzyma i rozejrzy, to może zobaczyć na przykład coś takiego:

Kreatywny „wykorzystywacz” wolnego czasu

Kreatywność w moim przypadku jest niezwykle potrzebna. Zatem wracając do wątku spacerów, spójrzmy na nie pod innym kątem. Szalenie lubię eksplorować tereny wokół osiedla, na którym mieszkam. Odnalazłem już zarośnięte stawy, które widziałem tylko na mapie, a nie ma jak do nich dojechać; zamknięte boisko do nogi; obszedłem pobliską stajnię dookoła; znalazłem dom, na którym obok polskiej flagi wisi amerykańska oraz opuszczone od lat budynki nieznanego mi przeznaczenia. To takie ciekawostki, które lubię odkrywać. Eksploracja zaś ma wiele zalet, bo poznaję okolicę i nawet w razie potrzeby wiem gdzie się udać, zawsze wiąże się to z dłuższym spacerem, pobudza mój mózg do pracy w celu kreowania nowych ścieżek dojścia czy powrotu i dodaje endorfin, bo odkrywam wciąż coś ciekawego.
Jednak opieka nad Księżniczką to nie tylko przyjemności, to też obowiązki. Wszystko zbiega się do tego, że szczeniak nie jest samodzielny, a dodatkowo my, jako właściciele chcemy ją ułożyć według naszych zasad. Do tego trzeba pracy, dyscypliny, cierpliwości. Właśnie wszystko to ćwiczę na małej Lei i to jest dobre! Setki powtarzanych sytuacji czy gestów buduje moje poczucie świadomości, że nie od razu psa wychowano. To kojarzy mi się z inną rzeczywistością mojego życia – obsługą pokoi w Osobliwym Domu. Te same historie, zagadki, przygotowywanie pomieszczeń do kolejnej wizyty i tak w kółko. Może się znudzić. Dlatego cenię sobie również pracę z czworonogiem.
Ciekawe jest też dla mnie to, że jest mnóstwo fajnych ćwiczeń jakie można realizować jednocześnie ucząc zwierzę pożądanych komend czy zachowań i dawać przyjemność pieskowi, bo dla niego to też forma zabawy. Natomiast ja sam poszerzam swoją wiedzę. Dużo przekazała mi moja żona, jej siostra, a także taka Pani, która zawodowo zajmuje się psami, a przy okazji dzieli się doświadczeniami w internetach. Polecam: https://piesologia.pl/

Obiekt do badań i analiz

Kiedy tak ćwiczę z Leią od czasu do czasu zauważam progres. Bardzo podoba mi się gdy coraz szybciej łapie o co mi chodzi. Z czasem spełnia kolejne zadania za pierwszym razem, a nawet wyprzedza moje kroki wiedząc czego od niej oczekuję. To dla mnie fantastyczne oglądać jak się rozwija, obserwować jej ewolucję, ale i badać poziom jej inteligencji.
Niestety, jak to u dzieci zanim się je wychowa będą sprawiały problemy. Już teraz ucierpiało nasze łoże małżeńskie dość dotkliwie, nie jedna chusteczka skończyła śmiercią tragiczną przez rozerwanie na strzępy, a me ręce wciąż noszą znamiona nowych śladów „niewinnej przemocy”. Krótko mówiąc, Księżniczka Leia sprawia problemy wychowawcze i dyscyplinarne. Wniosek mam jeden, jeśli nie zacznę starać się o poprawę jej zachowania problemy będą się powtarzać i zapewne rosnąć aż osiągną wymiar nie do ogarnięcia. Sprowadza się to zatem do wspomnianych ćwiczeń mojej cierpliwości, zmusza mnie do zdobywania wiedzy, analizowania, podejmowania trudu pracy, spełniania obowiązków oraz daje poczucie odpowiedzialności, a także zwiększa szacunek do pracy i samego siebie. Zgadnij, co jeszcze mógłbym tak opisać?
Analizując to wszystko razem, pies daje mi dodatkową szansę rozwoju na polach, które są mi potrzebne również w prowadzeniu escape roomu.

Któregoś dnia dotarło do mnie, że w pracę uciekałem przed relacjami z bliskimi (przede wszystkim z żoną) i buduje ogromne napięcie, które mnie napędzało do działania, co wywoływało równie wielki stres. Miałem przeświadczenie, że nie mam na nic czasu, a beze mnie firma zniknie. Trwało to do momentu kiedy Bóg uwolnił mnie na rekolekcyjny tydzień od świata gdzie zatrzymałem się na chwilę. Zdałem sobie wtedy sprawę, że Osobliwy Dom ma się dobrze nawet gdy mnie nie ma. To dało mi większą swobodę w działaniu i układaniu sobie planu dnia aż w końcu zgodziłem się po usilnych oraz nieprzerwanych namowach żony na adopcję pieska.

Muszę przyznać, że choć długo się opierałem i przed małżeństwem nie myślałem w ogóle o zwierzaku w mojej rodzinie, to teraz nie żałuję.

Na koniec chcę tylko podziękować Bogu za moją żonę, a żonie za mojego psa 🙂

Recommended Posts
Showing 6 comments
  • Diana z Pieniadzjestkobieta
    Odpowiedz

    Pięknie to opisałeś! Pies to absolutnie najwspanialszy przyjaciel człowieka i członek rodziny. Nie wyobrażam sobie domu bez psa 🙂

    • Osobliwy Adam
      Odpowiedz

      Ja akurat wciąż wyobrażam 😛 Ale nie chcę się w te fantazje zagłębiać. Na pewno Leia daje mi więcej niż gdybym jej nie miał 🙂

  • K
    Odpowiedz

    Dzięki za fajny wpis 🙂 tak, fajnie to uchwyciłeś jak ważny jest balans między pracą a życiem prywatnym 🙂 i do tego zrobiliście coś dobrego, bo daliście tej psince nowy dom :)) powodzenia!

    • Osobliwy Adam
      Odpowiedz

      Dzięki, aczkolwiek wciąż próbuję odnaleźć ten złoty środek pomiędzy pracą, a domem. Ten blog mi w tym pomaga. A ta psinka odwdzięcza się ogromną miłością i przywiązaniem. To jest super fajne! 🙂

  • Ewelina
    Odpowiedz

    Mi w obowiązkach pomagał kot i mówiąc szczerze, taki futrzak bardzo pomaga na stres 🙂

    • Osobliwy Adam
      Odpowiedz

      Szczerze mówiąc to kiedy tylko rozmawialiśmy z żoną o zwierzaku dla nas, to zawsze obstawałem za kotem i takiego wziąłbym już dawno, ale z kolei jej największym marzeniem był piesek. No i dogadaliśmy się 🙂

Zostaw komentarz

Księżniczka Leia - pies, który pomaga mi w prowadzeniu firmy - escape roomu - Osobliwy Dom Pana Adama - escape room Białystok