Osobliwy Dom Pana Adama – escape room BiałystokMagiczna, kolorowa skrzynia zagadkowa - o escape roomie w kryzysie cz. 2 » Osobliwy Dom Pana Adama - escape room Białystok
O marketingu w kryzysie

Cześć! Pod takim właśnie tytułem postanowiłem rozpocząć serię wpisów o tym jak sobie radzę z marketingiem. Jest to trudne zadanie, bo prowadzę escape room w Białymstoku. To firma w branży, w której panuje kryzys, a produkt sprzedaje się tylko raz i to lokalnie. W związku z czym wykazuję 300% kreatywności żeby promować się za darmo lub niskim kosztem. I w tej serii właśnie to chcę przedstawić.

Jednak nie chcę robić kolejnej listy opisanych suchą teorią pomysłów. Zrobię to w wyjątkowy, rzekłbym osobliwy sposób. Otóż przedstawię Wam serię prawdziwych wydarzeń z mojej pracy. Jeśli masz ochotę przeżyć ze mną przygodę oraz przy okazji dowiedzieć się czegoś praktycznego, to zapraszam do lektury.


Poszukiwania rozwiązania

Od początku założenia escape roomu zastanawiałem się jak dotrzeć do mieszkańców Białegostoku spoza internetu. Jednak nigdy nie potraktowałem tego zagadnienia jako priorytet. Teraz uważam, że był to jeden z podstawowych błędów jakie popełniłem.

Pierwotną przyczyną, która kierowała moje myśli była niska świadomość o istnieniu escape roomów w Białymstoku. Dziś główny problem jest inny, ale również jednym z lepszych rozwiązań jest wyjście z piwnicy pod bankiem. Inaczej mówiąc – rozmowa z ludźmi.

Pomysłów przewijało się już wiele (jak coś to nie wszystkie są moje). Od pytania ludzi na ulicy „gdzie jest najbliższy escape room?”. Poprzez przebranie się za postać z pokoi i w milczeniu przechadzanie się po mieście. Aż po stworzenie gazety z mojego bloga, co wygląda tak: Express Room nr 1. Tych dwóch pierwszych nie zrealizowałem. Trzeci porzuciłem gdyż uznałem, że za dużo przy tym roboty. Tymczasem pojawiają się inne świetne inicjatywy w różnych częściach Polski, np.:

To są jednak bardzo duże przedsięwzięcia jak na moje możliwości. Zresztą przygotowywane przez wiele miesięcy, ze sporym budżetem i liczną ekipą. Mi potrzebne było coś na „już” i w miarę możliwości za jak najmniejsze pieniądze, których brak.

escape room białystok osobliwy dom pana adama skrzynia z zagadkami

 

Budowa i wyścig z czasem

Wpadłem zatem na pomysł zbudowania skrzyni z zagadkami. Taką, którą można byłoby postawić gdziekolwiek, a czas gry to jakieś 5-15 minut. Było trochę materiałów budowlanych w składziku i elektroniki, więc decyzja zapadła. Dwie duże płyty MDF pociął kuzyn mojej żony, który ma swój zakład stolarski Meblika. Pan Tomek opracował projekt i zmontował obudowę oraz część elektroniczną. Wyglądem zajmowaliśmy się ja, moja żona i kumpel Olgierd.

Ostateczny termin jaki sobie dałem to 1 czerwca, czyli Dzień Dziecka na Stadionie w Białymstoku. To duże wydarzenie było dla nas szansą. Cała akcja miała trzy cele. Pokazanie się „lokalsom”. Ocieplenie zepsutego wizerunku escape roomów. Zebranie kontaktów(marketingowiec powiedziałby „leadów”), a może nawet już czystych rezerwacji.

Czasowo wyglądało to nieźle, bo pomysł narodził się bodajże w marcu. Obudowa była gotowa w kwietniu. Do końca maja miała być zrobiona instalacja elektroniczna. Niestety pojawiła się 3-tygodniowa obsuwa, więc najwięcej pracy zostało na około 10 dni przed wyznaczonym terminem. Zaczęło być trochę gorąco, dosłownie i w przenośni.

Przyznam z małym wstydem, że przez pierwsze kilka dni pracowałem przy skrzyni z doskoku. Czyli np. przy okazji przyjmowania gości w Osobliwym Domu. Nagle został tydzień. A w planach pojawiły się z jednej strony pewne zmiany w projekcie, a z drugiej szkolenia. Nadszedł 31 maja. Skrzynia jeszcze ani gotowa, ani sprawdzona. W tą piątkową dobę nad ostatnimi „poprawkami” spędziłem kilkanaście godzin nieustannej pracy. A dodam, że przez kilka ostatnich była nas trójka. Koniec końców, kiedy wracaliśmy około 1 w nocy, farba jeszcze schła na ścianach kolorowej już skrzyni zagadkowej. Do domu wróciłem padnięty, ale szczęśliwy.

escape room białystok

Dzień Dziecka dniem próby

Sobota. Impreza na stadionie miała się zacząć o 9:30. Dzięki codziennej rutynie wstałem o 7:00. Ogarnąłem siebie, psa i baterie do zagadek (skrzynia od początku miała być mobilna i niezależna). Z żoną musieliśmy zrobić jeszcze kurs po naszą zabawkę do siedziby firmy. Na miejscu byliśmy lekko spóźnieni. Początek był dla mnie bardzo trudny, bo zwyczajnie miałem tremę. Na domiar złego dzieci, które zapraszałem nie chciały grać! Trwało to jednak tylko do pierwszej drużyny, która skusiła się podjąć moje wyzwanie. Od tego momentu (czyli od około 10:30) nie było nawet chwili przerwy. Non-stop ktoś podchodził. I tak do 16:00, kiedy to pierwszy raz mogłem posadzić tyłek. Choć to tylko dlatego, że podeszła dziewczyna, która już grała wcześniej. Chciała po prostu pomóc koleżance w grze zamiast mnie. Cała zabawa zakończyła się o 17:00.

Oczywiście nie obyło się bez problemów. Baterie padły po około dwóch godzinach, kluczyk klinował się między zapadkami, element przyklejony przeze mnie na taśmę (no wiem xD) nie trzymał się wcale, a dzieci wcinały się w kolejkę. Także pod moim „uśmiechem nr 5” kryły się zmęczenie, głód, pragnienie i stres. Tempo było ogromne. Nie wiem ile osób się przewinęło, ale myślę, że spokojnie ponad setka. Jeszcze więcej było gapiów, za przeproszeniem.

Po zakończonej imprezie jeszcze wróciłem do firmy zmienić moją żonę, bo ta akurat przyjmowała gości w escape roomie. Do domu zajechałem znów padnięty, ale szczęśliwy.

O Rodzinnym Festynie w Zespole Szkół Katolickich im. ks. F. Blachnickiego nie będę się rozpisywał. W skrócie tylko dodam, że rano przerobiłem z połowę scenariusza. Jeszcze na miejscu wdrażałem zmiany za pomocą młotka, mazaków, taśmy itp.

Mimo tego całego wysiłku i stresu weekend ten wspominam bardzo pozytywnie.

escape room białystok

I po co mi to było?

Z tej przygody wyciągnąłem trzy cenne lekcje:

  1. warto mieć plan i trzymać się go;
  2. testy, testy i jeszcze raz testy;
  3. potrzebne są dwie osoby do obsługi takiego stanowiska. Jedna zajmuje się skrzynią (kieruje grą i ustawia zagadki), a druga zajmuje rodziców. Przez to, że byłem sam przez większość czasu zgaduję, że straciłem sporo kontaktów.

Ale! Jest przynajmniej jeden wymierny skutek tego przedsięwzięcia. Mianowicie jeszcze w czerwcu organizujemy urodziny w Osobliwym Domu Pana Adama zaklepane przez mamę z festynu. Natomiast inne cele, czyli zaznaczenie swojej obecności i ocieplenie wizerunku zostały osiągnięte.

Oprócz tego otworzyły mi się nowe furtki. Ponieważ zbudowana już skrzynia jest prototypem, to mam w planach zrobić lepszą wersję. Być może powstanie z tego nowy produkt. Skrzynie można też mnożyć i składać w większą całość. Mogą również służyć jako element wystroju pokoju. Nawet prywatnego, w mieszkaniu gdzie będzie schowany osobliwy prezent. Pomysły już się mnożą 😉

A poniżej wrzucam linki do galerii z naszej akcji pt. „Magiczna, kolorowa skrzynia zagadkowa”.


W komentarzu napisz co myślisz o takiej formie promocji? I jak Ci się podoba nasza skrzynia? 😀

Recent Posts
Showing 2 comments
  • Andżelika
    Odpowiedz

    Escape roomy to mega sprawa. Byłam w jednym, niby najmniejszym na świecie (wielkości toitoia :D) ale nie udało mi się wyjść. W drugim, o wiele większym i naprawdę rozbudowanym, z 3 pokojami pomiędzy którymi się przechodziło, poszło o wiele lepiej, ale… skończył się czas. Wydaje mi się, że to kwestia wprawy i nauki odpowiedniego myślenia. Brawo za inicjatywę!

    • Osobliwy Adam
      Odpowiedz

      Dzięki! Mam nadzieję, że na tych dwóch Twoja przygoda się nie skończy 🙂 Mi się udało odwiedzić jak do tej pory 5 i mam duży niedosyt. Poznałem osoby z kilkoma setkami na koncie, także czasem przeradza się to w prawdziwą manię 😛
      A jak obserwuję graczy i mam porównanie między tymi, którzy zaczynają, a tymi, którzy są wprawieni to rzeczywiście jest różnica. Ci pierwsi są trochę przestraszeni, zdezorientowani, ciąży na nich wewnętrzny dylemat „czy tak można?”. Ci drudzy jak wpadają, to jest najpierw zawierucha niczym trąba powietrzna, bo gracze z dużą śmiałością dotykają dosłownie wszystkiego i próbują zdjąć/poruszyć/przekręcić/wyjąć/pociągnąć/nacisnąć/włożyć i dzielą się zadaniami.

      W ogóle to dzięki za komentarz 🙂

Zostaw komentarz

Magiczna, kolorowa skrzynia zagadkowa - o escape roomie w kryzysie cz. 2 » Osobliwy Dom Pana Adama - escape room Białystok